8 lipca 2017

TAKE ME BACK TO THE NIGHT WE MET / 13 POWODÓW (serial) – RECENZJA




Wątpię, czy istnieje ktoś, kto jeszcze nie oglądał serialu/ nie czytał książki Jaye’a Ashera (nie jestem pewna, czy dobrze napisałam jego nazwisko, w razie czego mnie poprawcie) lub chociaż nie słyszał o 13 powodach. Książki jeszcze nie czytałam (choć zamierzam. Podobno jest gorsza niż serial?), ale kilka dni temu obejrzałam serial, dlatego chętnie go dziś zrecenzuję. Tak jak potrafię. Troszkę pod wpływem emocji, bo mam kaca serialowego, o ile coś takiego w ogóle istnieje haha (ale to nic, czytajcieJ).

Netflix produkuje ponoć bardzo dobre seriale. Nie wiem, bardzo możliwe, bo „13 powodów” wbiło mnie w fotel.  Dosłownie. Już sam tylko krótki zwiastun spowodował, że w głowie od razu urodziła mi się myśl: „Muszę to obejrzeć” i tak też się stało.

Pewnie wiecie, ale przypomnę (bo tak się robi w porządnych recenzjach haha), serial opowiada historię Hannah Baker, która odebrała sobie życie. Jej znajomy, Clay, dostaje 13 kaset, w których wyjaśnia, dlaczego to zrobiła. Wszystko ukazane jest już po samobójstwie Hannah, ale dzięki retrospekcjom z kaset wracamy do jej życia, problemów i sami możemy ocenić, na ile były one poważne.

No właśnie, może od razu wyrażę tu swoje odczucia. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy problemy Hannah były nie do przeskoczenia, na tyle, by popełnić samobójstwo. Widziałam wiele opinii w sieci i ludzie uważali, że jest głupia, że widziała problem we wszystkich, tylko nie w sobie. Zdecydowanie nie podzielam tego zdania. Może dlatego, że trochę się z nią utożsamiałam i starałam się zrozumieć, ale tak czy siak chyba nie powinniśmy jej oceniać, jeśli sami nie przeszliśmy przez coś takiego. 


Serial bez wątpienia nie jest lekki, prosty i przyjemny (Amerykę odkryłam), w końcu porusza nie za fajny temat, jakim jest samobójstwo. Niektóre sceny są bardzo wiarygodne, jedna naprawdę drastyczna (możecie domyślić się jaka).  Jednak bez wątpienia jest to serial, który czegoś uczy, daje do myślenia, nie pozwoli pozostawić widza bez wyciągnięcia jakiś wniosków, przemyśleń. Jednym zdaniem: nie jest to słodka telenowela o śmiesznej cukierkowej codzienności nastolatków, to coś znacznie więcej (znów Amerykę odkryłam).

Bohaterzy są wiarygodni. Nieprzerysowani. Zaskakujący, naprawdę. Weźmy na przykład Justina, którego znienawidziłam w 1 odcinku, by w ostatnim płakać razem z nim (było mi go żal, serio). A Clay? Życzę sobie i Wam dziewczyny takiego chłopaka. Nie żeby był  idealny, bez przesady (jednak były momenty, w których mnie troszkę wkurzał – ale tylko troszkę!), ale na pewno był inni niż wszyscy. Czy lepszy? Chyba tak. Zresztą oceńcie sami (scena balu, odcinek nie pamiętam który, dłonie Claye’a – zdobył moje serce tym  gestem, serio). Bardzo polubiłam też  Tony’ego, taki wzór dojrzałego (mądrego) starszego kolegi. 


No i teraz tak: czy ryczałam? Tak, jakieś 3-4 razy. Pod koniec to wręcz „zanosiłam się” płaczem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ja nigdy nie płaczę na filmach i w ogóle jestem dość sceptyczna, jeśli chodzi o jakieś historie miłosne i inne takie rzeczy. No ale „13 powodów” to w końcu nie komedia romantyczna, mogło mi się raz zdarzyć, ale ciii..

Kilka spraw nie zostało do końca wyjaśnionych, dlatego z niecierpliwością czekam na drugi sezon, którego premiera ponoć już w 2018. Kto ogląda ze mną? 

MOJA OCENA: 4,5/5

A Wy oglądaliście „13 powodów” lub czytaliście książkę? Jakie są Wasze odczucia? Z największą przyjemnością poczytam w komentarzach J.

Aaa, no i na koniec zostawiam Wam tę cudowną piosenkę do przesłuchania:


4 komentarze:

  1. Póki co obejrzałam 1 odcinek, ale planuję oglądać dalej:D
    Pozdrawiam http://oksiazko.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! :D

      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie czytałam i nie oglądałam, a szkoda. Widzę, że temat jest solidny i choć faktycznie niełatwy, mógłby mnie zainteresować. Może wkrótce nadrobię zaległości i uda mi się chociaż przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby Ci się udało :*

      Usuń

Dziękuję za spędzony czas na moim blogu i pozostawiony po sobie ślad :)